Adwent tuż tuż. Żaba pierwszy raz świadomie przygotowuje się na roraty :) Pełna chęci oczekuje wieczornych mszy. Największą frajdę sprawia jej jednak fakt, że do kościoła będzie chodziła z lampionem.
29 listopada 2013
Lampion adwentowy
Adwent tuż tuż. Żaba pierwszy raz świadomie przygotowuje się na roraty :) Pełna chęci oczekuje wieczornych mszy. Największą frajdę sprawia jej jednak fakt, że do kościoła będzie chodziła z lampionem.
26 listopada 2013
Pierwsze koty za płoty
Już od dawna chodziło mi po głowie zrobienie tych poduch. W końcu wzięłam się do roboty i w jeden wieczór zmajstrowałam od razu dwie :) Dumnie zdobią teraz pokój córeczki :)
26 października 2013
Elmer słonik w ........kwiatki? :)
Odkąd Córka pojawiła się na świecie nasze regały z książkami co rusz zapełniają nowe kolekcje książek. Wśród nich znajduje się również znany chyba wszystkim "Elmer - słoń w kratkę". Ostatnio córcia po przeczytaniu (przeze mnie ;) ) owej książki stwierdziła, że Elmer potrzebuje mamy :) Podłapałam pomysł i tak oto powstała Elmerowa mama :D
24 października 2013
23 października 2013
Wkręciłam się ;)
Wkręciłam się na maxa w tworzenie. Kiedy odkurzyłam maszynę do szycie by spróbować uszyć córeczce worek na kapcie ciągle coś tworze. W głowie mam tysiąc pomysłów, tylko czasu brak, bo na kolanach często przesiaduje mi mój 8-miesieczny Pulpecik :)
W przedszkolu pierwszy Dzień Edukacji Narodowej. Oprócz kwiatka Panie dostały też zrobione przeze mnie igielniki :)
30 sierpnia 2013
Jak mama maszynę odkopała
Moja mała Żabcia nieco ostatnimi czasy urosła i szybko się okazało, że nie długo kończy trzy lata. Z tego też powodu od września zacznie maszerować do przedszkola. Mama ambitna postanowiła, że uszyje córci worek na kapcie.....maszyną, którą używała, może tylko raz? Wyciągnęłam ją, odkurzyłam i momentalnie straciłam cierpliwość bo ów sprzęt nie chciał działać!
12 sierpnia 2013
Żurek z gratisem
Niedziela. Czas wypoczynku, relaksu i miłych chwil. W związku z tym
odwiedziliśmy moją babcię i razem z resztą rodziny wybraliśmy się na
lody do restauracji. Mąż ze głodny był - zamówił sobie żurek w chlebie.
Żurek dobry, ciepły i gotowany na wywarze a nie z paczki. Tak
przynajmniej smakował, choć pewnie Magda Gessler by się przyczepiła :-D
Kiedy ślubny pałaszował żurek nagle zaczął się krztusić, dławić. W
pierwszej chwili pomyślałam, że coś go ugryzło. Okazało się, że w żurku
zatopiony był kawałek folii. Ślubny zgłosił to obsłudze, wzięli wynieśli
i sprawa załatwiona. Tyle tylko ze nawet przepraszam nie usłyszeliśmy
:@ To takie trudne?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








