Kolejny upalny dzień. Leżymy jak placki w domu i przemieszczamy się między salonem, kuchnią, pokojem dzieciaków a tarasem. Choć na tarasie idzie ducha wyzionąć.
Ważniak zaczął urlop. Pod wieczór wziął dzieciaki na rowery i pojechali....Od dwóch godzin ich nie widać. Siadam więc przed monitorem i dzielę się z Wami sposobem na słonia.



